Obserwatorzy

Manicure - Jesienne liście

Witajcie :)

Ostatnio było mnie mało na blogu i na instagramie bo od piątku borykam się z kolką nerkową. Była karetka, był szpital i inne perypetie. Ten kto miał ten wie, że jest to niesamowity ból. No ale powoli wracam do żywych, a przynajmniej mam taką nadzieję :)

Był jesienny makijaż więc nie mogło się obejść bez jesiennego paznokciowego zdobienia :D
Akurat przyszły mi naklejki z Aliexpress, ale niestety mimo, że wyglądają pięknie to nie mogę ich polecić. Są to zwykłe naklejki a nie wodne, dlatego też mimo, że aplikacja jest nieco szybsza to naklejki są mniej podatne na krzywiznę naszego paznokcia i odstają. Na środkowym paznokciu zatopiłam je w podwójnej warstwie seche vite a na serdecznym jest tylko jedna warstwa i widać jak naklejki odstają na krawędziach. Zdecydowanie wolę jednak naklejki wodne, które ani razu mnie nie zawiodły :D
Czego użyłam...
Jak Wam się podoba? :D
buziaki i do następnego!

Mały spojler: Paznokcie zrobiłam przed atakiem kolki i naklejki wytrzymały cały jeden dzień :P
Przez to że odstawały zahaczały się możliwie o wszystko i szybko "uciekły" z moich paznokci.

Makijaż w jesiennej odsłonie

Witajcie :)

Bardzo lubię eksperymentować z kolorami na powiekach, ale z racji braku "profesjonalnego" sprzętu do fotografii (lampa pierścieniowa, dobry aparat itp.) nie często wstawiam moje makijaże na bloga. 
Mój aparat chyba cały czas jest "na głodzie" bo bardzo zjada mi kolory i niestety (albo stety) makijaż dużo lepiej wygląda na żywo niż na zdjęciach. Czasem próbuję coś pokombinować w programie graficznym, ale często z marnym skutkiem :P
No nic, jakoś muszę z tym żyć :P
Czego użyłam...
- dwa cienie Glam Shadows: matowy cielak i szare bordo
- ciemno-czekoladowy cień Sensique 209 Dark Chocolate
- dwa cienie z mojej nowej paletki KOBO Earth Gems
Jak Wam się podoba? :D
buziaki i do następnego!

Manicure - lody czekoladowe :D

Witajcie :)

Co prawda mamy już październik, ale kto powiedział, że lodów nie można jeść jesienią :P
Tym razem będą to lody na paznokciach :P Niedawno przyszły do mnie "smakowite" naklejki wodne z Aliexpress i nie mogłam się powstrzymać :D
W sumie kolorystyka jesienna więc wszystko na temat :P
Czego użyłam...
Jak Wam się podoba moja jesienna nietypowa propozycja? :P
buziaki i do następnego!

Denko - Wrzesień 2018

Witajcie :)

Zaczął nam się październik więc pora zrobić porządek z pustymi opakowaniami :)
Całkiem sporo mi się ich zebrało w ostatnim miesiącu.
Zapraszam :)
1. Femina Intimea, emulsja ochronna do higieny intymnej - Bardzo fajny produkt, można go kupić w Biedronce. Jest tani i nie powoduje u mnie negatywnych skutków. Od czasu do czasu lubię do niego powrócić :)
2. Lirene, żel pod prysznic - Szampańska truskawka pachnie po prostu obłędnie :D A żel sam w sobie był ok, dobrze się pienił i umilał mi czas pod prysznicem :)
3. Yves Rocher, nawilżający peeling do twarzy - Bardzo fajny kosmetyk. Nie jest mocnym zdzierakiem, ale też nie jest bardzo delikatny, taki powiedziałabym pośredni jeśli chodzi o moc ścierania :) Przyjemny, świeży zapach, działanie również ok.
4. Tołpa, nawilżający płyn do higieny intymnej - RECENZJA tutaj
5. Tami, płatki kosmetyczne - Używam ich na zmianę z tymi z Biedronki i jak dla mnie są ok.
6. Estien, glinka zielona - Jak wiecie bardzo lubię glinki, stosowałam już różową, zieloną a obecnie stosuję białą :)
7. Under Twenty, krem-żel zwężający pory - Używałam go pod makijaż, ale jakoś nie specjalnie zauważyłam różnicę jeśli chodzi o pory. Poza tym zachowywał się ok, nie podrażnił, nie zapchał i makijaż też dobrze się na nim trzymał.
8. Dermacol - Próbeczka żelu, który był całkiem ok.
9. Lirene, rękawiczki odmładzające - pokazywałam je na instagramie. Dłonie po 30 minutach były bardzo dobrze nawilżone. Zostało jeszcze sporo emulsji, którą wtarłam w dłonie i były przez jakiś czas nieco lepkie, także polecam ten zabieg zrobić sobie wieczorem :D
10. Czarna maska - RECENZJA tutaj. W końcu doczekała się żeby ją wyrzucić :P
11. Eveline, matująco-wygładzający puder mineralny - Swojego czasu jeden z moich ulubieńców (zużyłam kilka opakowań). Dziś już się tak nim nie zachwycam. Chyba mi się nieco "przejadł".
12. L'Oreal, true match, korektor - Bardzo fajny produkt. Podobało mi się to jak ładnie rozświetlał okolice pod oczami. 
13. Pilaten, nawilżająca maska w płachcie hydrożelowej - Niestety w moim przypadku okazała się sporym bublem. Maska ma bardzo małe wycięcia na oczy przez co wcale nie przylega przy nosie i pod oczami. Jest bardzo delikatna i niestety porwałam ja w kilku miejscach moimi paznokciami. Jeden plus był taki, że nie spadała z twarzy. 
14. BeBeauty, maseczka z zielona glinką - Całkiem fajna i niedroga.
15. MediHeal maska-ampułka nawilżajaco-wygładzająca - pokazywałam ja na instgramie KLIK
16. Efektima, hydrożelowe płatki pod oczy - Bardzo fajny produkt, faktycznie nieco zmniejszył mi opuchliznę pod oczami. Skóra wyglądała znacznie lepiej. Pewnie jeszcze nie raz do nich powrócę.

I to by było na tyle we wrześniu :D
Znacie te kosmetyki?
buziaki i do następnego!

REVERS - Korektor do twarzy CAMOUFLAGE liquid corrector

Witajcie :)

Która z nas nie boryka się z cieniami pod oczami? Pewnie większość z nas, mam rację kobietki? :D
Jedne w większym stopniu, inne w mniejszym. Ja należę do tej pierwszej grupy. Odkąd pamiętam miałam spore zasinienia pod oczami i moja mama zawsze się tym martwiła. Uspokoiła się dopiero kiedy lekarz powiedział jej że taka moja uroda :D
Dlatego też korektor pod oczy to u mnie podstawa. 
Dziś kilka słów o korektorze do twarzy marki REVERS.
Opakowanie jak i aplikator jest standardowy jak w większości płynnych korektorów. Pojemność 10 ml. Marka ma w swojej ofercie 3 odcienie. Mój to oczywiście 101 najjaśniejszy :)
Kolor jest dla mnie praktycznie idealny, nie za żółty, nie za różówy, taki neutralny beż.
Porównałam go z dwoma innymi korektorami, które obecnie używam pod oczy.
 Revers - 101 najjaśniejszy
True Match - Ivory (bodajże jeszcze w starej wersji, mam już końcówkę, ale polubiłam się z nim, fajnie rozświetla mi okolice pod oczami)
Maybelline - 06 neutralizer
Jak widać, Maybelline jest najbardziej żółty, gęsty i ciężki. Niestety (i tu zaskoczę wiele z Was) nie do końca odpowiada mi to jak wygląda u mnie na twarzy. Jest zbyt ciężki i obszar pod oczami wygląda na suchy i obciążony, no ale nie o nim tu mowa :P Korektor z REVERS ma jeden minus, z pewnością nie jest to kamuflaż bo krycie określiłabym na średnie z możliwością budowania. Okolica pod oczami wygląda na zdrową i nawilżoną co przy mojej suchej cerze to nie lada wyzwanie. Nadmiar wchodzi w zmarszczki, no ale nie oszukujmy się jaki korektor w nadmiarze tego nie robi? Wystarczy zebrać/wklepać nadmiar i wszystko wygląda pięknie. Nic nie wędruje w ciągu dnia, nie ciastkuje się, no po prostu wygląda bardzo naturalnie. Ja jestem zachwycona efektem jaki uzyskałam pod oczami. 
Moja "goła" skóra. Aparat był dla mnie łaskawy bo na żywo mam znacznie ciemniejsze te cienie, szczególnie w okolicy wewnętrznego kącika. 
 Tutaj korektor nieprzypudrowany i efekt jaki daje na tyle mi się podoba, że były takie dni kiedy w ogóle nie nakładałam na niego pudru.
A tutaj po przypudrowaniu.
Używam tego korektora od prawie miesiąca i aktualnie jest moim ulubieńcem. Ten z Maybelline poszedł w odstawkę i coś czuję, że nie prędko do niego powrócę.
Mam takie wrażenie,że na jednym opakowaniu się nie skończy, tym bardziej że cena jest niska (na Kosmetykach z Ameryki znalazłam go za 6,50 zł) ale niestety z dostępnością jest dość ciężko.

A Wy znacie kosmetyki REVERS?
buziaki i do następnego :)

Manicure - Kiss of Mermaid

Witajcie :)

Dziś kolejne zdobienie, mało skomplikowane. Użyłam do niego tylko dwóch kolorów. Jednym z nich jest piękny, błyszczący lakier z Bell o dźwięcznej nazwie Kiss of Mermaid :D
Ma świetne krycie już po pierwszej warstwie.
Kolor określiłabym jako metaliczny różo-fiolet :P
Czego użyłam...
A Wam jak się podoba "Pocałunek syreny"? ;)
Buziaki i do następnego!

Glinka biała, czyli bawię się w małego chemika :P

Witajcie :)

Która z nas nie lubi od czasu do czasu zrobić sobie w domu małe spa i w ramach relaksu nałożyć na buźkę jakąś fajną maseczkę? 
Ja bardzo :D 
Moimi ulubionymi "formami" masek są te w płachcie (ze względu na wygodę aplikacji) i glinki bo kiedy mam więcej chęci to lubię pobawić się w małego chemika i stworzyć bogatą i odpowiednią do potrzeb mojej buźki, maskę :)
Dziś będzie o glinkach a w zasadzie o białej glince z firmy NaturalME.
Do tej pory używałam glinki zielonej i różowej, biała to dla mnie nowość :)
Krótko o glince białej...
Kaolinowa glinka biała zwana również porcelanową, jest najdelikatniejsza spośród wszystkich glinek. Łagodnie oczyszcza, odświeża i odżywia skórę. Usuwa martwy naskórek i stymuluje do regeneracji. Uzupełnia niedobory minerałów w strukturach skóry. Przeznaczona jest do skóry suchej i wrażliwej.
Jak używać glinki chyba każdy wie :D Do porcji proszku dodajemy wodę lub dowolny hydrolat i nakładamy taką papke na buźkę. Dla wzbogacenia działania możemy dodać różnego rodzaju oleje, wit E, kwas hialuronowy i wiele innych pół-produktów, które sprzyjają naszej cerze. Sami decydujemy jak "bogata" będzie nasza maska :)
Ja osobiście mieszam glinkę w różnych zestawieniach i tak naprawdę za każdym razem wychodzi mi maska o innych właściwościach :D Dla przykładu pokazałam kwas hialuronowy, olej z nasion brokułu i koenzym Q10 :)
Glinek nie zostawiamy do całkowitego wyschnięcia więc w miedzy czasie spryskuję twarz hydrolatem bądź wodą. Nie zauważyłam uczucia pieczenia czy dyskomfortu. Glinki łatwo się zmywają, ta również. Po zmyciu maski, twarz jest lekko rozjaśniona i gładka w dotyku. Skóra jest wyciszona bez widocznych zaczerwienień. Efekt jaki daje ta glinka bardzo mi odpowiada.

Podsumowując, bardzo lubię glinki za tą dowolność w łączeniu składników i działanie :D z chęcią sięgnę po inne rodzaje, których jeszcze nie miałam okazji używać :D
A Wy lubicie glinki?