Obserwatorzy

Lirene - Dwa przyzwoite peelingi do twarzy

Witajcie :)

Nie wiem jak Wy, ale ja regularnie stosuję peelingi czy też żele peelingujące do twarzy. Zazwyczaj stosuję je kiedy mam zamiar nałożyć sobie maseczkę na twarz. Usuwam wtedy martwy naskórek i dobrodziejstwa z masek lepiej się wchłaniają (a przynajmniej mam taka nadzieję ;))
Dziś króciutko o dwóch przyjemniaczkach od Lirene:
- peelingu drobnoziarnistym z olejkiem z czarnej porzeczki
oraz
- miętowym żelu peelingującym z węglem z bambusa
Oba kosmetyki zamknięte są w miękkich tubach. Ten z czarną porzeczką ma pojemność 75 ml a miętowy, z racji tego, że jest to żel ma pojemność 150 ml.
Konsystencja obu peelingów jest dość zwarta (nie lejąca) a jednocześnie lekka. Kolory kosmetyków odpowiadają kolorom opakowania (ot, taka ciekawostka :P) Peeling drobnoziarnisty z porzeczką jak sama nazwa wskazuje ma mikro-drobinki. Używanie go porównałabym troszkę do mikrodermabrazji, choć działanie jest znacznie delikatniejsze. Miętowy żel peelingujący jest gruboziarnisty, drobiny są dość spore i porównałabym je wielkością do cukru.
Zapach obu produktów jest bardzo przyjemny. W porzeczkowym czuć apetyczną porzeczkę a w miętowym odświeżającą miętę. Jeśli chodzi o samo działanie to w moim odczuciu mocniejszym zdzierakiem okazał się być miętowy żel peelingujący. Twarz jest po nim wygładzona, oczyszczona, odświeżona i przygotowana na przyjęcie maseczki ;) Peeling porzeczkowy jest nieco słabszy. Dobrze sprawdzi się u osób, które nie przepadają za mocnymi zdzierakami. Jeśli chodzi o skład to niestety nie jest naturalny i eko, ale peeling to kosmetyk który nie "siedzi" na mojej twarzy kilka godzin i jeśli podczas jego stosowania nie zauważyłam negatywnych efektów to nie rezygnuję z jego używania :) Tak było w tym wypadku, oba kosmetyki mnie w żaden sposób nie podrażniły i nie uczuliły. 
Dobrze mi się ich używa a ich zapachy to takie dodatkowe umilacze :)
Lubicie peelingi?
Miałyście do czynienia z tymi kosmetykami?

buziaki i do następnego!

Manicure - świątecznie na Mikołajki #1 2018

Witajcie :)

Dziś Mikołajki więc zaczynam świąteczne zdobienia :D Mam nadzieję, że Was nimi nie zanudzę, ale co poradzić, że lubię zdobić paznokcie :D Wychodzi mi to raz lepiej, raz gorzej, ale niezależnie od efektów sprawia mi to sporo radochy :D
czego użyłam...
link do karuzeli z ozdobami: KLIK
link do tasiemki: KLIK

Jak Wam się podoba?
buziaki i do następnego!

Denko - Listopad 2018 (uwaga, duże :P)

Witajcie :)

Listopad za nami. Z reguły zawsze był to mój najmniej lubiany miesiąc bo z poprzednich lat kojarzył mi się z deszczem, szarością i ponurą pogodą. W tym roku jak na listopad było pięknie :) Sporo słońca i temperatura też jakoś nie uprzykrzała mi życia :P
Listopadowe denko wyszło mi dość spore, a to za sprawą tego, że znalazło się w nim kilka kosmetyków, których podczas "małych" porządków postanowiłam się pozbyć.
Ok, zaczynamy :D
1. Lirene, miodowy nektar do mycia ciała - Dla mnie super. Zauroczył mnie miodowo-pomarańczowy zapach, był dość słodki i otulający. Konsystencja kremowo-mleczna, dobrze się pienił. Używałam z przyjemnością :D
2. Venus, pianka do golenia - Jest to produkt, który w okresie wiosenno-letnim schodzi u mnie w dużych ilościach :P A że mamy aktualnie okres jesienno-zimowy to nieco rzadziej jej używam (to pozostałość jeszcze z lata :P)Ta pianka przewija się w moich denkach dość często a to może oznaczać tylko jedno, że mi się super sprawdza :D
3. Under Twenty, żel micelarny - Ja z reguły nie przepadam za żelami micelarnymi bo...się nie pienią, a mój mózg myśli, że skoro się nie pienią to słabo oczyszczają :P Ten dobrze sobie radził z domywaniem makijażu, ciut gorzej ze zmywaniem. Używałam go po wstępnym demakijażu płynem micelarnym.
4. Dr. Sante Aloe Vera, szampon do włosów - Bardzo ładny zapach, świeży i orzeźwiający, czuć aloes. Jest to delikatnie oczyszczający szampon, który nie daje tego uczucia "skrzypienia" włosów i dzięki temu ich nie plącze. Przy moich cienkich i delikatnych włosach spisywał się bardzo dobrze. Podejrzewam, że dla osób o gęstych i grubych włosach może być zbyt delikatny.
5. Kallos Biotin, maska do włosów - Te maski chyba każda z nas zna :D Można je kupić w Hebe i jest kilka rodzajów tych masek. Ogólnie bardzo fajna, ale ilość tej maski po pewnym czasie robi się przytłaczająca i moje włosy po prostu się nią "zmęczyły". Pewnie kiedyś do niej powrócę bo ładnie wygładzała mi włosy i sprawiała, że były miękkie w dotyku, ale następnym razem zdecyduję się na mniejszą pojemność :)
6. O3Zone, błękitny krem kojąco-regenerujący do twarzy - Dość specyficzny kosmetyk jeśli chodzi o zapach. W pierwszej chwili czuję jakby mokry tynk? (wiem dziwne skojarzenie, ale nie umiem tego lepiej opisać) a po chwili czuć zapach "po deszczu" czyli ozon :P Kremu używałam na noc i rano skóra była ukojona i zregenerowana. Nie powodował zaczerwienień , nie uczulił mnie i nie zapchał. Ogólnie na plus :)
7. AA Hydroalgi różowe, krem do twarzy - Taki średniaczek bym powiedziała. Używałam go dość sporadycznie, bo "mieszkał" w łazience u mojego chłopaka. Nie zrobił mi krzywdy, ale też nie polubiłam się z nim na tyle by do niego powrócić.
8. O2SKIN, serum tlenowe - Używałam go w duecie z kremem, którego pokazywałam z poprzednim denku. Odczucia bardzo podobne, czyli neutralny dla mojej skóry, nie było widocznych efektów ani nie zrobił mi krzywdy. Minus to opakowanie, pipeta działa bardzo źle, nie umiałam nią "wciągnąć" kremu a przy końcówce nie ma szans żeby wydobyć całe serum (jak widać na zdjęciu) Ja rozumiem, że szklane opakowanie, że eko i w ogóle oh i ah, ale no niestety nie jest do końca przemyślane.
9. Soraya, krem pod oczy - Dobrze nawilżał i w sumie tyle. W moim wieku samo nawilżenie już nie wystarczy więc szukam dalej fajnego kremu :P może macie jakiś do polecenia? :)
10. Pigułki musujące do kąpieli paznokci o zapachu lawendowym - Całkiem ok, ale osobiście wrzucałam je jak chciałam sobie pomoczyć i zrelaksować stopy :) Były u mnie już bardzo długo, bo często zapominałam je dodawać :P
11. Oceanic, BliznyDuo - Moje największe rozczarowanie tego denka. Otóż, spodziewałam się jakiegoś kremu/żelu który po dłuższym stosowaniu sprawi, że blizny zbledną czy coś. Mam jedną dość sporą bliznę na kolanie po operacji i byłam w szoku jak wycisnęłam produkt na kolano a moim oczom ukazał się za ciemny podkład :P No jakbym sobie kolano wysmarowała za ciemnym podkładem. Niestety idzie do kosza.
12. Kneipp, olejek do kąpieli Tajemnica piękna - Z racji tego, że ja wanny nie mam to olejku używałam u swojego chłopaka. Taka buteleczka starczyła mi na dwie kąpiele. Przyjemny aromat i lekkie nawilżenie skóry.
13. Olejek do włosów SESA - Jego zadaniem jest wzmocnienie cebulek włosów i tym samym ma przeciwdziałać ich wypadaniu i eliminować łupież. Hmm tu jest ciężka sprawa bo podczas pierwszych kilku użyć to wypadanie było wzmożone. Pewnie te mocne cebulki wypychały te słabe :P Dopiero po kilku tygodniach te włosy jakby faktycznie zaczęły mniej wypadać. Sama nie wiem, szczerze mówiąc mam mieszane uczucia co do tego olejku.
14. Under Twenty, fluid matujący - Jest to kolor 02 który jest dla mnie za ciemny więc się z nim po prostu rozstaję.
15. Oriflame, The One - Jest to podkład o długotrwałym działaniu. Przy mojej suchej skórze bardzo dobrze się sprawdza. Nie podkreśla suchych skórek i daje uczucie nawilżenia. Wygląda bardzo naturalnie, nie za ciężko i wybaczam mu słabe krycie :P
16. Sephora Outrageous curl, maskara - Plusem jest to, że jest mega intensywna i mocno czarna. Minusem, że przokrutnie mi się odbija na górnej powiece.
17. Golden Rose, False lashes mascara - Bardzo fajny tusz, jeden z lepszych jakie używałam. Nie odbijał mi się na górnej powiece, ładnie rozczesywał rzęsy i nie kruszył się.
18. Essence, Lash Princess - Maskara która dawała dość dramatyczny efekt a co za tym idzie lubiła obklejać nieestetycznie rzęsy. Po nałożeniu tuszu trzeba było dobrze wyczesać rzęsy.
19. Revers, matowa pomadka -  RECENZJA tutaj (niestety szybko się skończyła a wyschła)
20. LomiLomi, maki w płachcie - Na instagramie pokazywałam Wam, że skusiłam się na zestaw 7 masek na każdy dzień tygodnia z LomiLomi. Jak widać masek nie używałam zgodnie z założeniem producenta (jedna na każdy dzień tygodnia) bo nie czuję takiej potrzeby. Maski nakładam zazwyczaj 2-3 razy w tygodniu i to mi w zupełności wystarcza. Dobrze wycięta płachta, mocno nasączona. Działanie hmm...obie maski dawały uczucie nawilżenia i tyle. Rewelacji nie było :) Myślę, że z pozostałymi będzie podobnie.
21. Mediheal, maska w płachcie - Pokazywałam i opisywałam ja na instagramie KLIK
22. Ziaja, maska nawilżająca - Klasyk wśród maseczek :) Lubię do nich wracać od czasu do czasu. Są tanie i fajnie działają.
23. Dermacol, maska w płachcie - RECENZJA tutaj
24. Marion, maska w kapsułce - RECENZJA tutaj

Uf, kto dobrnął do końca? :D
Następne denko (grudniowe) będzie już w Nowym Roku, szok! :D
buziaki i do następnego!

Manicure - Witraże

Witajcie :)

Dziś kolejna porcja zdobień za pomocą naklejek wodnych na cały paznokieć.
Ha! Tym razem nie zapomniałam zrobić zdjęcia całego arkusza :P
Tutaj było nieco trudniej bo naklejek było na styk, nie było tu mowy o pomyłce jak przy poprzednich naklejkach z kratką KLIK
Fajnie bo wzory znów są duże i długie :D
Tutaj widać mój "goły" paznokieć, jakby ktoś był ciekawy czy to moje naturalne pazurki...tak naturalne :P
A tak naklejki prezentują się na paznokciach...
Trochę pstrokate, nie sądzicie? :P
buziaki i do następnego!

Zakupy z Aliexpress #6

Witajcie :)

Ostatni taki post był wieki, temu, chyba jakoś w marcu także stwierdziłam, że pora pokazać kolejną porcję zakupów z Aliexpress :)
Jak zwykle będzie sporo produktów do paznokci.

1. Są to (dosłownie) przesłodkie naklejki wodne. Zestaw składa się z 18 arkuszy i zdobienie z ich udziałem możecie zobaczyć TUTAJ
Link do aukcji: KLIK

2. Również naklejki, ale tym razem zwykłe, nie wodne. Piękne jesienne liście :D Niestety odstają na paznokciu.
Manicure z nimi TUTAJ
Link do aukcji: KLIK

3. Płytka do stempli, która umożliwia odbijanie wzorów warstwowo :D
Jeszcze jej nie używałam.
Link do aukcji: KLIK

4. Kolejne dwie płytki do stempli, jedna to warstwowe piórka (której nie używałam) a druga to takie niespotykane wzory. Manicure z tą płytką jest TUTAJ
Tak na marginesie, żeby to wszystko wypróbować musiałabym codziennie zmieniać paznokcie :P
Piękne są...Przychodzą zapakowane dodatkowo w kartonik.
Link do aukcji: KLIK

5. Ostatnia płytka w tym poście :P również warstwowa i tą już używałam :D KLIK
Link do aukcji: KLIK

6. Nie mogło u mnie obejść się bez gąbeczek, którymi wykonuję cieniowanie, które z resztą uwielbiam robić :D
Link do aukcji: KLIK

7. Ostatni produkt do paznokci to brokatowa dość gruba tasiemka. Niebawem powinno pojawić się zdobienie z jej udziałem więc zachęcam do śledzenia mnie tutaj lub na Instagramie :)
Na aukcji można wybrać sobie grubość tej tasiemki.
Link do aukcji: KLIK

8. Pora na kolczyki, które są cudowne :D Przychodzą bardzo dobrze zapakowane. Te frędzelki są w plastikowej słomce dzięki czemu w podróży frędzelki nam się nie poplątają i nie odkształcą.
Na aukcji jest sporo kolorów do wyboru.
Link do aukcji: KLIK

9. Pędzelki "marmurkowe" w rozmiarze "travel size", dla porównania pędzelek w standardowym rozmiarze. Spokojnie da się nimi pomalować, są miękkie i świetnie wyglądają na zdjęciach :P kto mnie obserwuje na insta to pewnie widział je nie raz :P
Link do aukcji: KLIK

10. Mój HIT tego roku, czyli torebka wzorowana na torebki "BAO BAO". Jest przegenialna. Pięknie odbija światło co widać na drugim zdjęciu robionym z lampą. Wiele razy byłam zaczepiana na ulicy i pytana skąd mam tą torebkę :D
Torebka przyszła w dwa tygodnie!!! :D
Link do aukcji: KLIK

11. Drewniany kalendarz, idealny do zdjęć :D
Mam do już bardzo długo i przewija się u mnie na instagramie.
Link do aukcji: KLIK

12. Kabel USB z końcówką micro. Jest świetny, szybko ładuje telefon (ma 2,4A).
Używam go od roku i wciąż działa. Zamówiłam sobie kolejne dwa. Jeden do torebki a drugi dla mamy. Na aukcji są różne kolory i długości kabla.
Link do aukcji: KLIK

13. Ostatni zakup jest idealny na jesienno-zimowe wieczory :D torebeczki do zaparzania "fusowych" herbat :D
Genialna sprawa, wygodniejsza niż zaparzacz, którego trzeba później umyć a tutaj wyrzucamy do śmieci i po robocie :P
Link do aukcji: KLIK

Koniec :D
Zamówiłam kilka rzeczy na tej promocji 11.11 więc pewnie z końcem roku pojawi się podobny post :D
buziaki i do następnego!



Manicure - Paznokcie w kratkę :P

Witajcie :)

Niedawno dostałam od koleżanki naklejki wodne na cały paznokieć z motywem czerwonej kraty.
Tak mi się spodobały, że musiałam je użyć. Niestety ciapa ze mnie i nie pomyślałam, żeby zrobić zdjęcie naklejkom przed użyciem :( W całym arkuszu było 14 naklejek. Ostały mi się tylko dwie, bo w trakcie nakładania ich na paznokieć, dwie popsułam :P
Co zwróciło moją uwagę to fakt, że naklejki były długie i spokojnie pokryły moje paznokcie. Zauważyłam, że jest to niespotykane wśród naklejek na cały paznokieć. Przeważnie są za krótkie i albo staram się je sztukować, albo jakoś wkomponować, żeby nie było widać, że są za krótkie, albo w ogóle daję sobie z nimi spokój :P
Lubicie motyw kraty?
Ja bardzo i nie tylko na paznokciach :D
buziaki i do następnego!

Książki, które przeczytałam i POLECAM

Witajcie :)

W sumie na moim blogu bardzo, bardzo ale to bardzo rzadko można poczytać na temat książek. Sama nie wiem czemu :P Może dlatego, że to co ja uważam za fajną historię ktoś powie, że to flaki z olejem :P Mimo to, jakoś tak mnie dziś naszło, żeby taki post dla Was napisać. Jestem ciekawa jak się przyjmie taka tematyka :D
Nie jestem "wyjadaczem" książkowym i w ciągu roku nie czytam 60-80 książek a około 30-40 (i nie mówię tu o poradnikach typu Jak żyć? Co jeść? Jak się ubierać? Bo taka tematyka mnie po prostu nie interesuje).
Czy to dużo czy mało?...nie wiem...sami sobie odpowiedzcie :)
Mimo tego bardzo lubię czytać i z przyczyn, nazwijmy to ekonomicznych niestety częściej sięgam po e-booki. Chyba każdy się ze mną zgodzi, że nic nie jest w stanie zastąpić fizycznej książki...tego zapachu, przewracania stron czy nawet możliwości używania fikuśnej bądź spersonalizowanej zakładki :D No ale są pewne okoliczności, które niejako skłaniają mnie do e-booków.
Dlatego też zdjęcia książek pozwolę sobie zapożyczyć ze strony lubimyczytac.pl ( z której z resztą często korzystam mimo, że nie mam tam konta :P)
Mam dla Was krótkie zestawienie w większości serii, które przyjemnie mi się czytało i uważam, że są na tyle interesujące żeby Wam je przestawić :)

Zestawienie to zdecydowanie zdominują książki Katarzyny Bereniki Miszczuk.
Pierwsza seria tej autorki jaka wpadła mi w łapki to trylogia diabelsko-anielska: "Ja diablica", "Ja anielica", "Ja potępiona"
Są to książki lekkie, z dawką humoru, diabłami, demonami i aniołami. Sami bohaterowie są nieco schematyczni - dziewczyna, dwóch przystojniaków, jeden to typ "bad boy'a" a drugi grzeczny taki trochę nijaki i dylemat którego wybrać :P To co zasługuje na uwagę to raczej sama fabuła niż główni bohaterowie. To jak autorka pokazała piekło i niebo i to jak to tam wszystko funkcjonuje moim zdaniem jest świetne :D Więcej nie będę zdradzać. Jeśli macie ochotę przeczytać opis to odsyłam TUTAJ
Polecam przeczytać :D

Kolejna seria tej autorki to mega popularna w tym roku seria "Kwiat paproci" na którą składają się 4 książki (nie licząc Sekretnika Szeptuchy): "Szeptucha", "Noc Kupały", "Żerca", "Przesilenie"
Książki te przewijały się u mnie na Instagramie (kto obserwuje ten widział :P) Jest to jedyna seria w tym zestawieniu, którą dzięki koleżance miałam możliwość przeczytać w formie papierowej :D
Co tu dużo mówić, jest to alternatywna historia, w której Mieszko I nie przyjmuje chrztu. Jest tam wiele odnośników to słowiańskich legend i wierzeń.
Młoda dziewczyna po studiach medycznych wyjeżdża z dużego miasta na wieś aby odbyć obowiązkowe praktyki u tamtejszej Szeptuchy (zielarki/uzdrowicielki) i od tego momentu dzieją się ciekawe rzeczy...Znów mamy sporą dawkę humoru.

Kolejna, tym razem nie seria a jedna książka tej autorki (to już ostatnia, obiecuję:P) jaka wywarła na mnie pozytywne wrażenie to "Druga szansa"
Jest to historia dziewczyny która budzi się w dziwnym szpitalu/ośrodku "Druga szansa". Nie pamięta co się z nią stało i jak się tu znalazła. Z biegiem czasu zaczynają dziać się coraz to dziwniejsze rzeczy, a sama bohaterka powoli zaczyna przypominać sobie fakty sprzed pobytu w ośrodku, które mocno różnią się od tego co mówi jej "opiekunka" z ośrodka.

Ogólnie podoba mi się styl autorki i mam zamiar przeczytać jeszcze "Obsesja". Mocno zastanawiam się nad serią "Wilk", a to za sprawą tego, że autorka napisała te książki mając bodajże 15 lat i obawiam się, że mogą być dla mnie zbyt infantylne.

Ostatnia seria jaką chcę Wam przedstawić w tym zestawieniu jest autorstwa Kerstin Gier "Trylogia snów": "Silver. Pierwsza księga snów", "Silver. Druga księga snów", "Silver. Trzecia księga snów"
Sny mają wielką moc i mogą zdradzić wiele ukrytych tajemnic o ludziach...tyle Wam powiem :P 
Więcej możecie poczytać TUTAJ 
W kolejce czeka "Trylogia Czasu" tej autorki i jestem ciekawa czy będzie w podobnych klimatach :)

A Wy czytaliście któreś z tych książek?
Polecacie jakieś ciekawe tytuły?