Obserwatorzy

Manicure - Złote liście

Witajcie :)

W ostatnim poście pokazywałam Wam moje zakupy z Rossmanna i tam mogłyście zobaczyć m.in. dwa kolorowe lakiery. Oczywiście nie mogłam się im długo opierać i dziś pokażę Wam jeden z nich :)
Jest to lakier z Lovely z serii Neon Glow o nr. 4
Na żywo w buteleczce kolor przypomina nieco turkus a na paznokciach jest bardziej zielony.
Daje ładny połysk. Nie musiałam nawet nakładać top coat'u :)
Fajne, kremowe wykończenie. Lakier utrzymuje się na paznokciach standardowo do 4 dni w dobrym stanie, później ściera się na końcówkach. Dobrze kryje. Nie musiałam nakładać białego lakieru jako bazę do podbicia koloru.
Nie byłabym sobą gdybym nie dodała czegoś od siebie :)
Tym razem padło na stempelki.
Kolor fajny na lato :) 

Zakupy z promocji Rossmann

Witajcie :)

Tym razem miałam nic nie kupować bo gdy drugiego dnia promocji weszłam do Rossmanna to osłupiałam. Wielkie tłumy, walki przy szafach (dosłownie), przepychanie się łokciami i wyrywanie sobie kosmetyków z rąk. Ze sklepu wyszłam tak szybko jak weszłam :P Nie zdecydowałam się również na zakupy przez internet bo naczytałam się na blogach, że ten sposób też nie do końca jest taki kolorowy jak to sie wydaje.
Będąc na mieście w ostatni dzień promocji postanowiłam zajrzeć i zobaczyć spustoszenie w szafach :P
Dziwiłam się bardzo. Przy kosmetykach może ze 3 osoby i uzupełniony asortyment :D
No takie zakupy to ja rozumiem :D Nie zaszalałam, bardziej skupiłam się na kilku sprawdzonych kosmetykach i kilku nowościach do przetestowania :)
Moje niezawodne produkty do podkład z Bielendy w kolorze 3 (1 ma jak dla mnie za dużo żółtych tonów a trójka jest bardziej neutralna i beżowa) i puder z Miss Sporty. To już moje 3 opakowanie i bardzo się polubiłam z tym kosmetykiem :)
Reszta to nowości, których jeszcze nie miałam okazji używać :)
Dwa kolorowe lakiery i Top Coat z Lovely, odżywka do paznokci z płynnym złotem z Bielendy, bronzer-czekoladka i paleta cieni z Lovely.
Czekoladka jest w dość ciepłych tonach i nie do końca pasuje mi do konturowania, ale do ocieplenia twarzy już jak najbardziej :)
Paletka, ma nieco tandetne opakowanie, które w ogóle mi się nie podoba, ale kolory moim zdaniem są ciekawe. Niebawem pokażę Wam ją w akcji :)
Jak widać, nie kupiłam za wiele i ominęłam cały ten szał :)
Także jestem zadowolona :)

Denko - kwiecień 2017

Witajcie :)

Na szczęście ten brzydki zimowy kwiecień się kończy i mam nadzieję, że maj będzie w końcu cieplutki i słoneczny :D
Jak przystało na koniec miesiąca pora pożegnać się z pustymi opakowaniami...
1. Lirene, antycellulitowa mezoterapia - RECENZJA tutaj
2. Lirene, Emolient, balsam lipidowy - RECENZJA tutaj
3. Lirene, micelarny, fizjologiczny żel do higieny intymnej - jak każdy żel z Lirene ten również dobrze się spisał. Nie podrażniał i dobrze odświeżał.
4. Lirene, nawilżająco-rozświetlający płyn micelarny - należał raczej do średniaczków. Dobrze radził sobie z makijażem twarzy ale ciężej mu szło z makijażem oka. Długo "rozpuszczał" maskarę i powodował, że rozmazywała się wokół oczu.
Oho właśnie zauważyłam, że wkradł mi się błąd w postaci dwóch "4" :P no nic niech już tak zostanie ;)
4. Cece of Sweden, odżywka do włosów z olejkiem arganowym - Fajny kosmetyk. Ładnie wygładzał włosy i nie obciążał ich. Ujarzmiał niesforne kosmyki.
5. Timotei, mgiełka upiększająca na włosy - RECENZJA tutaj
6. Pharmaceris, krem z witaminą K - Bardzo fajny kremik z wygodnym i higienicznym aplikatorem. Niestety odniosłam wrażenie, że szybko się skończył, niemniej dobrze nawilżał i nie podrażniał skóry. Nie pozostawiał klejącej czy tłustej warstwy na skórze przez co nadawał się pod makijaż.
7. Clarisonic, żel do twarzy - Dobrze się pienił i oczyszczał twarz. Ogólnie całkiem spoko.
8. Dalan d'Olive, oliwkowy, nawilżający krem do ciała i rąk - RECENZJA tutaj
9. Signal, pasta do zebów.
10. Dermaglin, maseczka - podtrzymuj e swoje zdanie, że te maseczki są nie dla mnie.
11. Eveline, gruboziarnisty peeling do twarzy - bardzo fajny kosmetyk. Taka saszetka starczyła mi na dwa razy.
12. Lirene, skin detox - ta maseczka wyglądem, działaniem i zapachem bardzo przypomina mi maskę, którą używałam dawno temu (KLIK) jak dla mnie super :)

Myślałam, że kwiecień będzie obszerniejszy a tu w sumie taka standardowa ilość :)
A u Was jak poszło w tym miesiącu? :)

Manicure - słoneczne ombre

Witajcie :)

Ostatnio na paznokciach były kwiaty a dziś ombre w letnich kolorach :D
Zapraszam :)
Ciepełko przybywaj!!!! :P

Manicure - wiosenne kwiaty

Witajcie :)

Ciepłej wiosny za oknem niestety brak :( ale za to na moich paznokciach wiosnę już widać :P
Kolor bazowy to lakier Rimmel Salon Pro Kate 705 Reggae Splash :)
Polecacie jakiś dobry top coat, który by nie rozmazywał lakieru i był łatwo dostępny? :)

Antycellulitowa Mezoterapia od Lirene

Witajcie :)

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami więc to już ostatni dzwonek żeby pomyśleć o gładkich i jędrnych udach, pośladkach i brzuszku :P
W swoich zbiorach mam kilka kosmetyków, które mają pomóc w osiągnięciu zadowalających efektów na lato :)
Na pierwszy ogień poszła Antycellulitowa Mezoterapia, remodelator sylwetki, reduktor cellulitu i tkanki tłuszczowej (brzmi poważnie :P) od Lirene.
Po pierwsze, zauroczyła mnie kolorystyka. Czarna, matowa tuba z jaskrawo-seledynowymi akcentami i czerwoną ramką :) Kosmetyk bez problemu wydobywa sie z opakowania, które jest dość miękkie i elastyczne.
Konsystencja jest zwarta, ale nie za gęsta dzięki czemu nie ma uczucia tępego rozprowadzania po skórze, wręcz przeciwnie, balsam gładko sunie po ciele i szybko sie wchłania. Nie pozostawia tłustego filmu czy lepkiej warstwy. Pięknie pachnie cytrusami z nutką (tak mi się wydaje) grejpfruta.
Ok, ale przejdźmy do najważniejszego czyli do działania.
W skrócie co obiecuje nam producent:
1. Pierwsze efekty  redukcji cellulitu widoczne już po 1 tygodniu stosowania.
2. Redukcja obwodu w udach i talii już po 2 tygodniach.
3. Spadek zawartości tkanki tłuszczowej.
4. Ogólne wygładzenie i ujędrnienie skóry w newralgicznych partiach ciała (uda, pośladki, brzuch)

Balsam zaczęłam stosować 8 marca i wtedy też zmierzyłam sobie obwód uda i talii. Producent zaleca stosować kosmetyk dwa razy dziennie. Ja z braku czasu rano, stosowałam go tylko wieczorami, ale za to systematycznie codziennie dopóki mi się nie skończył czyli do 12 kwietnia. Smarowałam nim uda, pośladki i brzuch. Przy stosowaniu dwa razy dziennie starczyłby go na dwa tygodnie więc wydajność jest hmm..taka sobie.
Ok, pora na efekty....
Ad.1 Jeśli chodzi o efekty to po tygodniu niewiele zaobserwowałam a właściwie to nic. Jednak niemniej po miesiącu stosowania, skóra faktycznie nieco się wygładziła. Cellulit nie zniknął całkowicie, ale i też tego nie oczekiwałam bo jak wiadomo cudów nie ma, że po samym balsamie schudniemy i pozbędziemy się cellulitu. Różnicę można zauważyć gołym okiem, więc moim zdaniem jest nieźle :)
Ad.2 12 kwietnia ponownie się zmierzyłam i niby straciłam w udzie 1 cm i w talii 2 cm, ale nie wiem tak do końca czy jest to zasługa tego balsamu czy mojej wielkiej chęci na mniejszy obwód i nieco naciągnięciu miary ;) Wydaje mi się, że to jednak za mało, żeby obiektywnie stwierdzić czy faktycznie kosmetyk przyczynił się do utraty centymetrów.
Ad.3 Tego niestety nie byłam w stanie stwierdzić bo nie posiadam sprzętów, które umożliwiłyby mi pomiar mojej tkanki tłuszczowej przed i po. (chociażby waga łazienkowa, niestety mam taką najzwyklejszą)
Ad.4 Tutaj balsam spisał się całkiem nieźle bo uczucie wygładzenia i napięcia skóry po miesiącu stosowania można zauważyć gołym okiem. Nie są to jakieś spektakularne efekty, ale jeszcze raz się powtórzę, że wielkich efektów nie uzyskamy za pomocą samego kosmetyku.
Podsumowując, przyjemnie używało mi się tego balsamu. Ładne opakowanie, ładny zapach, brak lepkości, szybkie wchłanianie, brak podrażnień, czy uczulenia, dobre nawilżenie skóry. Efekty też jako takie są więc jestem zadowolona :) Byłabym bardziej gdyby cena była nico niższa :P (ok 30 zł)
A Wy miałyście styczność z tym produktem?

Wielkanocne zdobienie 2017

Witajcie :)

Będąc w tematyce Świąt Wielkanocnych zapragnęłam mieć tematyczne paznokcie :)
Niestety zdjęcia robione były przy sztucznym świetle (malowałam wczoraj późnym wieczorem), ale kolory całkiem nieźle są oddane :)
Nie pokrywałam paznokci topem bo bałam się, że może mi rozmazać mojego zajączka (a trochę się nad nim namęczyłam :P).
Dziś rano się pokusiłam i niestety lekko się rozmazał :(
Polecacie jakiś fajny top coat, który by nie rozmazywał lakieru?

Wesołych Świąt Wielkanocnych!!
buziaki :)