Obserwatorzy

Zlot blogerek w Opolu, 07.11.2015 - część I

Witajcie :)

W sobotę 07.11 miałam szczęście uczestniczyć w spotkaniu blogerek urodowych w Opolu. Nigdy nie byłam jeszcze na spotkaniu poza granicami Wrocławia więc tym bardziej się cieszę że mogłam zrobić sobie taką wycieczkę :D Z Wrocławia wyruszyłam razem z Eweliną z którą przegadałyśmy całą drogę do Opola :D
Organizatorkami całego spotkania były przesympatyczne dziewczyny Magda i Monika.
Zlot odbył się w małej i przytulniej kawiarni Coffee Moment niedaleko Katedry.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ogrom toreb i torebek które zajmowały całą lożę i połowę podłogi :P
Podczas spotkania wymieniałyśmy się z dziewczynami radami kosmetycznymi jak i tymi zupełnie nie związanymi z kosmetykami :) Bardzo podobała mi się kameralna atmosfera bo wszystkie siedziałyśmy przy jednym stole i każda z nas miała okazję zabrać głos i porozmawiać ze wszystkimi uczestniczkami ;) 
Czas zleciał niesamowicie szybko z czego niezmiernie ubolewam bo wśród dziewczyn poczułam się tak jakbym znała je od lat :) 
Chylę czoło przed organizatorkami które przeszły same siebie :)  Zapewne kosztowało je to wiele pracy, ale wynik przeszedł moje najśmielsze oczekiwania  nie tylko w kwestii organizacyjnej ale także ogromu prezentów jakie otrzymałyśmy :) Dziewczyny możecie być z siebie dumne :D
A to Lista Uczestniczek:

Anita czyli ja :)
Magda (organizatorka) - http://karminoweusta.blogspot.com/
Monika (organizatorka) - http://www.monika-paula.blogspot.com/
Upominki pokażę Wam w następnym poście :)
buziaki 

Lipton Amazingly Grey i Lipton Dynamic Grunpowder Green, czarno-zielony duet herbaciany

Witajcie :)

Herbata to drugi pod względem spożycia napój na świecie. Na pierwszym miejscu jest woda :D 
Picie herbaty często kojarzy nam się ze zwyczajem wywodzącym się z Anglii. Polacy w tym temacie nie są daleko w tyle bo uwielbiamy poranki i wieczory spędzać własnie przy herbacie :)
Sama lubię tak zaczynać i kończyć dzień więc wiem co mówię :P
Dziś chciałam Wam przedstawić 2 z 9 nowych smaków herbat Lipton.
Lipton Amazingly Grey (czarna)
Lipton Dynamic Grunpowder Green (zielona)
Są to herbaty aromatyzowane o bogatym smaku.
Lipton Amazingly Grey to Earl Gray o cytrusowym aromacie z nutą bergamotki, która ma ciekawe właściwości. Olejek z tej rośliny wykorzystywany jest w perfumerii, ma właściwości antydepresyjne i pomaga przy problemach z układem trawiennym :) Także herbata sprawdzi się idealnie w jesienne wieczory przy szaro-burej pogodzie :) Smak tego aromatycznego napoju rozwija się po kilku sekundach i wyczuwany jest jego cytrusowy aromat. Jest to mocna herbata, którą można zalać wrzątkiem bezpośrednio z czajnika. Czas zaparzania to 2-3 min.
Lipton Dymanic Grunpowder Green to herbata zielona o dymnym aromacie, który jest wyczuwalny zarówno w zapachu jak i smaku. Moim pierwszym skojarzeniem związanym z tym dymnym aromatem był kompot z suszu na Wigilię :) Osobiście nie przepadam za tym kompotem i obawiałam się, że herbata nie przypadnie mi do gustu, ale aromat jest na tyle subtelny, że dodaje tej herbacie ciekawej wielowymiarowości :) Zieloną herbatę najlepiej zalewać wodą o temperaturze 90 stopni i zaparzać przez 2 min.
Lipton o ile się nie mylę jako pierwszy wprowadził na rynek trójkątne torebki i jest to poniekąd ich znak rozpoznawczy :)
Bardzo lubię próbować i testować nowe smaki z rodziną a szczególnie z mamą. Siadamy sobie wieczorem i rozkoszujemy się nie tylko cudownym aromatem, ale i wspólnie spędzonymi chwilami :)
A co lubię najbardziej w herbacie? Chyba to jak po każdym łyku przyjemne ciepło rozchodzi się po całym ciele :D
A Wy? :)

Classic nude make up kit od Lovely

Witajcie :)

Jakiś czas temu było głośno o paletce z Lovely nude make up kit (pierwsza wersja). Jak na cenę około 12-13 zł za 12 cieni to paletka jest moi zdaniem godna uwagi :)
W niedużym odstępie czasu wyszła jej druga wersja Classic, która jak dobrze pamiętam jest ciut droższa i kosztuje coś w granicach 15 zł.
W moje łapki wpadła stosunkowo niedawno bo 3 tyg temu.
Przyznam się szczerze, że ta wersja kolorystycznie odpowiada mi znacznie bardziej niż pierwsza, bo utrzymana jest w różowej tonacji.
Kolory jak widać są przystosowane do makijażu dziennego jak i wieczorowego :)
Jeśli chodzi o samą jakość to cienie są dość słabo napigmentowane (szczególnie maty), ale pigmentacja poprawia się na bazie i jak nakładamy cienie na mokro :)
Wiadomo, że dziewczyny które zajmują się makijażem na co dzień nie będą miały z palety dużego pożytku. Wydaje mi się, że bardziej sprawdzi się u tych które dopiero zaczynają zabawę z makijażem lub nie malują się codziennie :) Sama używałam palety przez te 3 tygodnie i podoba mi się ten delikatny efekt jaki daje :)
A na koniec male porównanie kolorystyczne pierwszej i drugiej wersji :)
Obie palety mają swoje zwolenniczki i przeciwniczki. U mnie spisuje się całkiem nieźle więc należę raczej do tej pierwszej grupy :) a Wy?

Październikowe denko

Witajcie :)

I październik za nami. Nawet nie wiem kiedy zleciał. Mam wrażenie, że zamknęłam oczy i już listopad :)
Dzisiejsze denko jest dość ubogie no ale zawsze coś tam zużyłam :)
Ok zaczynamy...
1. Nivea, antyperspirant - bardzo fajny, zabierałam go ze sobą na siłownię. Nie uchronił mnie przed potem, ale za to przez cały pobyt na siłowni ładnie pachniałam więc jak dla mnie duży plus :D
2. Timotei, odżywka do włosów, Wyrazisty Kolor - odżywka miała śliczny zapach i jasno-różowy kolor. Wygładzała włosy i ułatwiała rozczesywanie.
3. Timotei, odżywka do włosów, Moc i Blask - RECENZJA tutaj
4. Neutral, płyn do mycia rąk - RECENZJA tutaj
5. Yves Rocher, Pure Camille żel do mycia twarzy - lubię do niego wracać. jak się nie mylę jest to moje 4-5 opakowanie :) RECENZJA tutaj
6. Yves Rocher, żel pod prysznic, owoc granatu z Hiszpanii - uwielbiam te żele. mają piękne i intensywne zapachy, dobrze się pienią i oczyszczają skórę :)
7. Pilomax, maska do włosów farbowanych ciemnych - miałam tez wersję do włosów jasnych i obie spisywały się równie dobrze. Jeśli macie ochotę to odsyłam Was do recenzji maski do włosów jasnych klik klik
8. Ziaja, żel z peelingiem z serii liście manuka - bardzo lubię tą serię i teraz używam zwykłego żelu bez drobinek(miałam go wcześniej i tak mi przypasował że kupiłam kolejną buteleczkę)
9. Eveline, Cell Skin Care, rozświetlające serum przeciwzmarszczkowe - mam pewne podejrzenia, że ten kosmetyk był robiony troszkę na wzór kremu z Vichy Idealia. Podobna konsystencja, kolor, działanie. Vichy ma zdecydowanie lepszy zapach :)
10. Vichy Idealia, krem do twarzy - mój ulubieniec jeśli chodzi o kremy z wyższej półki cenowej :)
11. Rimmel Stay Matte, puder w kamieniu  - kupiłam go na poprzedniej promocji w Rossmannie -49% i mam nadzieję że tym razem też go dorwę bo jest świetny :D
Udało mi się zużyć kilka próbek bo jak zobaczyłam ile ich mam to się przeraziłam więc postanowiłam sukcesywnie się ich pozbywać. Bardzo zadowolona byłam z emulsji matującej od Iwostin. Faktycznie skóra po niej była matowa na długi czas. Spisał się też balsam do ciała  Body Elixir - Time for Baltic. Używałam jego pełnowymiarowego opakowania na urlopie. Lekka konsystencja, szybko się wchłaniał i nie pozostawiał tłustej powłoki.

No i to by było na tyle :)
buziaki

Paczki i paczuszki :)

Witajcie :)

W ostatnim miesiącu przyszło do mnie kilka paczek. Nie chciałam ich pokazywać pojedynczo i postanowiłam zebrać je wszystkie razem.
Pierwszą paczkę dostałam od BingoSpa.
Miałam możliwość sama wybrać sobie kosmetyki do testów. Tym razem większość z nich wybrałam pod kątem mojej babci która ma problem z obrzękniętymi nogami.
Kolejna paczka jaka do mnie przyszła to dwa z dziewięciu nowych smaków herbat Lipton które wejdą do sprzedaży już od listopada.
Ostatnią i najświeższą paczką (przyszła dziś) jest paczka od Pań Erisek :D
Znalazłam w niej m. in. 3 nowe peelingi do ciała (cukrowy, solny, ujędrniający), 2 kremy BB, produkty do demakijażu twarzy i oczu
Kosmetyki zwężające pory oraz redukujące zmiany trądzikowe. Dodatkowo biała koszulka z hashtagiem dozwoloneUNDERtwenty
oraz uroczą kosmetyczkę od Yeah Bunny :D
Nie pozostaje mi nic innego jak zabrać się za testowanie :)

buziaki :)

Klipsy do ściągania hybryd

Witajcie :)

Od mniej więcej sierpnia zaczęłam swoją przygodę z lakierami hybrydowymi. Początkowo do ściągnięcia hybryd używałam, jak większość osób, folii aluminiowej. Szczerze powiedziawszy nie bardzo podchodził mi ten sposób. Zaczęłam szukać czegoś czym mogłabym to zastąpić. Przeglądając strony internetowe natknęłam się na "klipsy" do ściągania hybryd.
Wielkim plusem jest łatwość w ich nakładaniu i to że są wielorazowego użytku :)
W opakowaniu znajdziemy 10 klipsów.
Z tego co się orientuję są dwa rodzaje. Te które ja mam i takie w które wkłada się palca. Uważam że moja wersja jest o tyle lepsza bo mam możliwość kontrolować nacisk i w razie potrzeby docisnąć wacik do paznokcia, a przy tych wkładanych nie mamy takiej opcji.
Od kiedy mam te klipsy ściąganie hybryd stało się dla mnie mniej uciążliwe :)
Produkt zakupiłam na stronie http://www.dobrarada.com.pl
trafiłam akurat na promocję i zapłaciłam za nie coś około 18 zł :) w regularnej cenie kosztują 25 zł
Polecam bo gadżet bardzo ułatwia nam pracę :)

Wino nie tylko w butelce :D

Heja :)

Dziś chciałam Wam zaprezentować kolejną hybrydkę. Tym razem będzie to 028 classic wine. Zauważyłam, że lakiery semilac mają bardzo trafne nazwy :D
Kolor to istne wino w buteleczce bo na paznokciach w zależności od światła jest ciut jaśniejszy i wpada w czerwień.
 Sama jeszcze niestety nie miałam okazji go nosić, ale pomalowałam nim paznokcie mojej koleżance :)
Jak widać w zależności od światła kolor zmienia intensywność.
Będzie idealny na okres jesienno-zimowy :)

A Wy jakie kolory preferujecie na jesień i zimę?